Po powrocie z kina, a dokładniej z filmu „Frontière(s)”, dochodzę do wniosku, że zapowiedzi na plakatach, mijają się z prawdą w jakichś 117%. Film, który miał być francuską odpowiedzią na „Hostela” i „Piłę”, okazał się absolutną klęską i marketingowym kiczem.
Hasło reklamowe na plakatach, które brzmiało: „Film zawiera sceny, o wyjątkowym stopniu okrucieństwa” – po obejrzeniu filmu – doprowadziło mnie, do niekontrolowanego wybuchu śmiechu, połączonego z bardzo wymownymi gestami.
Byłem dużo bardziej przerażony oglądając „Kubuś Puchatek i Hefalumpy”, z tym, że w tej bajce przynajmniej się coś działo, czego o „Frontière(s)” powiedzieć nie można. Klęska…
Fabuła filmu? Jeżeli ktoś wie, jaka ona była i na czym polegała, niech napisze na mój adres e-mail, lub w komentarzu do tego wpisu – bardzo chętnie się do wiem, bo jak na razie za cholerę nie mam pojęcia o czym była ta produkcja.
W sumie – jakby na to nie patrzeć – w naszej świadomości utarł się już stereotyp brutalnego horroru – jakim „Frontière(s)” miał być. Hektolitry krwi, połączone z krojeniem ludzi najróżniejszymi narzędziami, wiercenie im w kolanach, przecinanie tętnic i okrutne krzyki.
Wszystko fajnie, tylko, że z filmami tej klasy jest coraz gorzej. Oprócz „Piły”, te filmy mogłyby praktycznie nie istnieć. Zatruwają nam swoim gorzkim jadem, naszą kinową rzeczywistość, i zaszczepiają w nas poczucie tego, że gdy pójdziemy na ten film do kina, to naprawdę będziemy się bać. Otóż nie…
Na zakończenie, pragnę przekazać informację moim czytelnikom. Jeżeli pragniesz, zmarnować sobie 108 minut życia, wyciąć go z życiorysu, kalendarza – co kto woli, to „Frontière(s)” jest filmem dla Ciebie – jak to było w pewnej reklamie – nie czekaj, zamów już teraz! Ujmę to jednym słowem: Dramat!
Natomiast polecam gorąco film „Kung-Fu Panda” – naprawdę ubawiłem się przy nim nieziemsko.
Pozdrawiam,
), który obecnie ma lat 5? Pytanie bez odpowiedzi…