Do dziś, nie wierzę w to, co się stało. Japończycy kilka miesięcy temu, zaprezentowali nowy model Subaru Imprezy. Gdy ją zobaczyłem pomyślałem: “Nie no, to Japończycy, na pewno zrobili sobie jaja.”, ale dziś zrozumiałem – oni mówili poważnie.
Chyba się popłaczę – jestem ogromnym fanem tego samochodu, kilka razy miałem okazję się nim przejechać – i nie potrafię zrozumieć, jak oni mogli z niego zrobić hatchback’a, oczywiście – jest również wersja sedan, z tym, że lepiej to przemilczeć.
Co z tego, że pod maskę włożyli turbodoładowanego boksera o mocy 300KM, z 6-stopniową sekwencyjną skrzynią biegów (oczywiście mowa o wersji WRC), jeżeli – na miłość Boską – to już nie jest ten samochód. I zapewne większość fanów starego modelu, zgodzi się ze mną.
Do tej pory myślałem, że największą profanacją, jest kupić białe BMW serii 7 – bo nawet do głowy mi nie przyszło, że skubani Japończycy, wypuszczą Impreze jako hatchback’a – litości!
Oni chyba wzięli przykład od gości z Mitsubishi, którzy z nowym modelem Lancer’a, też równo pojechali.
Nowe Subaru, to już nie Subaru – to nie ten samochód, gdzie na widok niebieskiego lakieru, ze złotymi felgami, łza kręciła się w oku. Cóź, pozostaje nam podziwiać Pettera Solberg’a, który tym “właściwym” modelem, dzielnie poczyna sobie na trasach rajdów WRC.